We wtorek 8. listopada 2016r. Wyruszyliśmy z naszą panią Martą Gidaszewską do Rogalowego Muzeum Poznania. Jechaliśmy z Lubonia do Dębca autobusem, a z Dębca na Stary Rynek – tramwajem. Na Starym Rynku zaczęliśmy rzucać gołębiom jedzenie, a gołębie się o nie biły. Potem zaczęłam z moją koleżanką Konstancją Kurtiak gonić białego gołębia, żeby go filmować telefonem i robić mu zdjęcia. Potem poszliśmy przez Stary Rynek do muzeum. Weszliśmy na salę i powiesiliśmy kurtki na wieszakach. Pan z muzeum nauczył nas trochę gwary poznańskiej. Mówił, że chłopcy to „szczury”, dziewczynki to „mele”, pieniądze to „bejmy”, ziemniaki to „pyry”, biały ser to „gzik”, dłoń to „pazur”, nogi to „giry”.„TEJ” nic nie znaczy, ale używa się go żeby coś „zaśpiewać”, np. „TEJ, cześć, TEJ.”, „TEJ, Jak się masz, TEJ?”.Od drugiego pana dostaliśmy czapki piekarskie i wtedy się zaczęło :-). Pan podzielił nas na 7 grup. Pierwsza grupa wygniatała ciasto i kulała w kulę - pan powiedział że pierwszych dzieci kula wygląda jak MÓZG. Druga grupa miała sobie przypomnieć osoby, które ostatnio ją wkurzyły i ze złością walić pięściami w ciasto. Trzecią grupą byłam ja z moją koleżanką Basią Pawłowską. Pan powiedział, że wyglądamy na najsilniejsze dziewczyny i dlatego dał nam najcięższy wałek. Gdy wałkowałyśmy ciasto, pan powiedział, że jesteśmy białe jak trupy. Kiedy rozwałkowałyśmy ciasto, pan powiedział, że się nam pomyliły święta, bo to nie jest Wielkanoc, a my rozwałkowałyśmy placek w kształcie JAJA :-). Drugim dzieciom powiedział to samo, a trzecim dzieciom, że góra ciasta nie jest w ogóle rozwałkowana. Czwarta grupa wycinała szablami trójkąty i pan powiedział, że jak ktoś sobie obetnie palec - „bo tak się czasami zdarza”, to ma wrzucić do wiadra. Piąta grupa wyciskała lukier – z tuby z papieru. Szósta grupa zawijała rogale. Natomiast siódma grupa zawijała rogi rogala do przodu, aby rogal był w kształcie podkowy. Na koniec obejrzeliśmy film o legendzie, w jaki sposób Poznań otrzymał swoją nazwę i w tym czasie jedliśmy po ćwiartce rogala Świętomarcińskiego :-).
Bardzo podobała mi się wycieczka, ponieważ było bardzo ciekawie i nauczyłam się trochę gwary poznańskiej.
Joanna Przybysz kl. II b

Serdecznie dziękujemy wszystkim tym, którzy jak zwykle ochoczo włączyli się w naszą akcję dobroczynną.
Uzbieraliśmy bardzo dużo opatrunków, które już zostały przekazane do Fundacji Redemptoris Missio. Jesteśmy przekonani, że zbierając te wszystkie opatrunki udało nam się pomóc właśnie tym, którzy najbardziej tego potrzebują. Tym, których nie stać na leczenie.
Bardzo dziękujemy.

Agata Rumińska
Kinga Zdunik

W czasie dyżurów dla rodziców SU będzie prowadził kawiarenkę dla rodziców.
Katarzyna Woroch
W miniony piątek, w naszej szkole odbyły się I Mistrzostwa Lubonia w badmintonie dziewcząt i chłopców. Wszystkie lubońskie szkoły wystawiły swoje reprezentacje. W barwach naszej szkoły zaprezentowali się: Marta Jeżyk i Marysia Leciej ( 6a ), Jakub Felenberg (6a), Sebastian Różalski i Jan Stando ( 6a ). Pierwsze wystartowały dziewczęta, grając systemem każdy z każdym . Badmintonistki z SP2 wygrały wszystkie mecze, tym samym uplasowały się na I miejscu, co dało im awans na zawody powiatowe. Wielka zasługa Marysi Leciej, która 3 rok trenuje systematycznie tę dyscyplinę sportu. Drużyna chłopców zaprezentowała się w składzie trzyosobowym zajmując II miejsce.
7.11. badmintonistki naszej szkoły reprezentowały Luboń w rozgrywkach na szczeblu powiatu, które odbyły się w Przeźmierowie. Dziewczynki walczyły w każdym meczu na 100 % swoich umiejętności. Marysia wygrała wszystkie pojedynki, nie przegrywając żadnego. Marta dotrzymywała jej kroku, zwłaszcza w grze deblowej. Efektem tego trudnego, długo trwającego turnieju jest zajęcie II miejsce w Powiecie Poznańskim i awans na zawody rejonowe, które odbędą się w Gnieźnie. Wszystkim zawodnikom gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów sportowych.
Mariola Budzyńska, Robert Tomkowiak
Zwyczajny dzień w 2h: weszliśmy do sali i usiedliśmy w kole na poduszkach. Mieliśmy pracować z książką G. Kasdepke „Co to znaczy?”. Każdy przedstawiał wybrane powiedzenie. Pani robiła zdjęcia, a my wyłaziliśmy ze skóry, żeby wypaść jak najlepiej. No, może z wyjątkiem Dominika, który leżał do góry brzuchem i nic nie robił. Humory dopisywały. Filip był w siódmym niebie, bo został Mistrzem Kaligrafii. Krystian dostał małpiego rozumu, co omal nie doprowadziło biednej pani Uli do białej gorączki. Karolina wymądrzała się, jakby pozjadała wszystkie rozumy. Szymon rzucał słowa na wiatr i zapraszał nas na wakacje do Afryki. Marysia, która ma długi język, rozpowiedziała wszystkim, że Igor chodzi spać z kurami. Piotr pluł sobie w brodę, bo nie obronił bramki na w-fie. Dorotka była nie w sosie, bo Wiktor ją rzucił. Wszyscy wiemy, że Wiktor zmienia dziewczyny jak rękawiczki. Zuzia narzekała, że jajka wychodzą jej już uszami, więc Maja poratowała ją swoją bułką. Takiej koleżanki ze świecą szukać! Wychowawczyni musiała wylać niejedno wiadro zimnej wody na nasze głowy, ale w końcu ujarzmiła niesforną gromadkę.
W efekcie powstała wesoła książeczka, która jest dostępna w bibliotece.
Urszula Dudziak-Kaniecka