W tym roku szkolnym zrealizowaliśmy dwa dodatkowe projekty edukacyjne. Od października 2008 do kwietnia 2009r - projekt „Moje spotkania z kulturą europejską”, a od marca 2009 do maja 2009r projekt „Co ma piernik o wiatraka, czyli a o co chodzi?” W realizacji zadań projektowych wzięło udział 12 nauczycieli i 146 uczniów, wśród których znaleźli się tez uczniowie szczególnie uzdolnieni. Część nauczycieli zarejestrowała swój udział w akcji również indywidualnie. (7 nauczycieli).
Efekty zaprezentowano na Szkolnym Festiwalu Nauki 20 maja 2009r, który odbył się w szkole po raz pierwszy. Przygotowania do niego trwały już od kilku tygodni. Uczniowie spotykali się z nauczycielami na dodatkowych zajęciach pozalekcyjnych – na nich rodziły się pomysły, powstawały prace projektowe, scenariusze, urządzenia i instrumenty. Gdy przyszedł 19 maja i późnym popołudniem spotkali się nauczyciele i uczniowie, by rozpocząć ostateczne przygotowania do festiwalu na wielu twarzach malowało się zdziwienie. Ilość prac projektowych wykonanych przez uczniów indywidualnie lub zespołowo przerosła nasze oczekiwania. Wystawa zajęła dwa szkolne hole i długi korytarz. Część prac wyeksponowaliśmy też na sali gimnastycznej, na której następnego dnia miał odbyć się międzyszkolny turniej miedzowy OMNIBUS LUBONIA.
20 maja już od samego rana wystawę zwiedzali uczniowie. Budziła ona również zainteresowanie rodziców, którzy przyprowadzili swoje pociechy na 8.00. Rzeczywiście było co oglądać. Uwagę przyciągały zwłaszcza przestrzenne prace plastyczno-techniczne, które prezentowały zróżnicowane zainteresowania uczniów i ich niezwykłą inwencję w wykorzystywaniu materiałów pozornie niepotrzebnych. Na wystawie pojawiły się:
- projekty prezentujące zabytki Polski i Europy, projekty architektoniczne domów, budowli sakralnych, obiektów sportowych takich jak stadiony, pływalnie, Aquaparki. Do wielu projektów dołączone były segregatory zawierające opracowania matematyczne, rysunki w skali, zadania matematyczne dotyczące makiety. Wszystkie zadania wymyślali i rozwiązywali sami uczniowie. Wiele prac prezentowało obiekty, których - zdaniem uczniów-brakuje w Luboniu. Tę część wystawy zatytułowaliśmy „Luboń moich marzeń”,
- pierwsze próby literackie „Luboń słowem malowany”: krótkie utwory poetyckie, opowiadania twórcze, a nawet prolog powieści fantastycznej,
- nietypowe zadania matematyczno-logiczne i ich rozwiązania zaprezentowane w ciekawej formie graficznej (plakat, wykres, diagram, makieta itp.) np. projekt wycieczki do Paryża,
- teczki portfolio dotyczące utworów literackich pod hasłem: „Przeczytaliśmy, polecamy….” połączone z literacką mapą Europy. W teczkach portfolio znalazły się recenzje, biografie, projekty okładek, scenariusze, ilustracje do książek,
- zdjęcia panoramiczne będące fotomontażem ze zdjęć wykonanych przez uczniów w Luboniu,
- plansze i projekty o tematyce ekologicznej związane głównie ze zjawiskiem ocieplania się klimatu, modele elektrowni wiatrowych.
Największym zainteresowaniem cieszyły się jednak prace inne niż wszystkie. Grupa z klas 1-3, która na zajęciach wokalno-muzycznych zajmowała się m.in. zagadnieniem rozchodzenia się dźwięku w powietrzu wykonała kilka przedmiotów, dzięki którym można było to zjawisko obserwować. Były to „całkiem akustyczny instrument” z butelek wypełnionych wodą, „całkiem plastikowy telefon” z kubków jednorazowych połączonych sznurkiem i „całkiem tekturowe pudła rezonansowe” z pudełek kartonowych, sznurka i tekturowej pałeczki. Wszyscy chcieli wypróbować te ciekawe wynalazki. Nawet pani dyrektor porozmawiała z panią wicedyrektor przez taki super telefon.
O godz. 10.00 w szkole pojawili się goście zaproszeni na Szkolny Festiwal Nauki. Byli to przedstawiciele Urzędu Miasta oraz nauczyciele i uczniowie z pozostałych szkół lubońskich. Przybyli też uczniowie – Szkolne Omnibusy, by uczestniczyć w finale międzyszkolnego konkursu „Omnibus Lubonia”. Wystartowało 12 uczestników, a zadania które na nich czekały, nie dla wszystkich okazały się łatwe. Poza testem wiedzowym prowadzonym w konwencji programu „Milionerzy” uczniowie przeszli test na spostrzegawczość rozpoznając zdjęcia z Lubonia na podstawie ich fragmentu, następnie konstruowali bryłę geometryczną, rozpoznawali instrumenty w utworach muzycznych i tworzyli rymy. W tym samym czasie publiczność rozwiązywała różne zadania np. tworzyła Mind Mapps do słowa „Luboń”, tworzyła reklamę Omnibusa 2010, czy wreszcie bawiła się współuczestnicząc w pokazie aerobiku.
Było wiele emocji, a po konkursie wszyscy wybrali się na zwiedzanie wystawy.
O godz. 16.30 rozpoczęły się prezentacje uczniów dla rodziców. Zaproszenie wystosowaliśmy do wszystkich rodziców, ale przybyli głównie rodzice, których pociechy prezentowały swoje dzieła. Uczniowie opowiadali o swoich osiągnięciach, prezentowali własne prace, uzasadniali teorie, odczytywali własne utwory literackie. Rodzice mogli też obejrzeć dowcipny spektakl teatralny o współczesnym Czerwonym Kapturku, który przy pomocy nauczyciela wyreżyserowali, przygotowali do niego scenografię, wybrali podkłady muzyczne sami uczniowie. Duże zainteresowanie wzbudziły też sekwencje filmu nakręconego przez uczniów na podstawie własnego scenariusza, przygotowanego w oparciu o legendę o powstaniu Lubonia. Uczniowie z dużym zaangażowaniem i radością wcielili się w pewne sobotnie popołudnie w role średniowiecznych rycerzy, Luboma i Dobramy.
Szkolny Festiwal Nauki zakończyliśmy o godz. 18.00 mocnym postanowieniem, że taki festiwal na stałe zagości w naszym harmonogramie imprez szkolnych, a pomysły na następny rok szkolny już zagościły w naszych głowach.
To był piękny dzień …Nasi uczniowie wykazali się umiejętnościami, które zamierzaliśmy kształcić, a więc umiejętnością gromadzenia i przetwarzania informacji, badania, twórczego myślenia, rozumowania i wnioskowania. Byliśmy z nich bardzo dumni.
Szkolny Festiwal Nauki
Co planujemy?
W tym roku obchodzimy 55 rocznicę nadania praw miejskich naszej miejscowości. Wraz z grupą uczniów klas 4-6 rozpoczęliśmy tworzenie albumu literackiego, który będzie zawierał baśnie, legendy i wiersze oraz wizje przyszłości dotyczące naszego miasta. Najlepsze z nich staną się podstawą scenariusza do filmu nakręconego i całkowicie przygotowanego przez inną grupę dzieci z naszej szkoły.
Co zrobiliśmy?
Udało nam się stworzyć literacki album zawierający prace na temat naszego miasta. Oprócz prozy: legend, baśni i opowieści o przyszłości i przeszłości Lubonia,powstały też wiersze upamiętniające 55 rocznicę nadania miastu praw miejskich. Prace były na różnym poziomie. Kilkoro uczniów wykazało się niezwykłą pomysłowością. Wszystkie dzieci trzymały się konwencji gatunku, który sobie wybrały ( zostawiłam Im w wyborze dużą swobodę). Dzieci często same wykonywały ilustrację do swoich prac, dzięki czemu nasz album zyskał na atrakcyjności.
Wszystkie prace uczniowie opracowali graficznie, drukujac je na tle opisywanych przez siebie miejsc- fotografii miasta. Punktem centralnym kacika literackiego była grafika wykonana przez jednego z młodych literatów, zatytułowana "Luboń za sto lat". Scenariusz filmu jest w trakcie realizacji. Na festiwalu mogliśmy zobaczyć próbne zdjęcia.
Przedstawiam najlepsze z prac, które znalazły sie na wystawie. Miłej lektury!
Luboń
Luboń to bardzo piękne miasto,
zdobi i chwali nas to hasło.
Wokół jest pełno skwerów, zieleni.
Wesoły nasz Luboń kolorami się mieni!
Mamy boisko, place zabaw i Wzgórze Papieskie,
dla każdego znajdzie się zajęcie.
W historii naszej jest zapisane rolnictwo,
upamiętniający go pomnik „Siewcy” – to nie wszystko.
Obóz koncentracyjny leżący w Żabikowie,
również o nas dużo opowie.
Tu ginęli ludzie to nasza chwała,
wojny z Niemcami i o Ojczyznę walka cała.
Do zamieszkania mamy wszystko:
praca, odpoczynek i szkolnictwo.
Można tu mieszkać i pracować,
a w wolnym czasie leniuchować!
Pozna to każdy, kto tu zamieszka,
wiem o tym bo jestem z urodzenia – dumną lubonianką.
Jagoda Teszner
Luboń moim miastem
Luboń moim miastem, Luboń moim domem.
Tu 5 lat mieszkam, tu się wychowałem.
Przedtem zachwycałam się Ratuszem ogromem,
Teraz Luboń stał się moim domem
Luboń moim miastem, Luboń mym schronieniem.
W tym mieście niczego się nie boję, chronię się jego cieniem.
Jakby co, to nie schowam się za płotem.
Dla tej miejscowości uczę się z ochotą.
Luboń moim miastem, Luboń moją ostoją.
Tutaj sobie mieszkam, tutaj mam rodzinę swoją.
Przez Luboń strumyk Junikowski się wije
Na 55 – urodziny – niech 100 lat i
dłużej nasze miasto żyje
Jolanta Zakrzewska
Luboń
Luboń – z trzech wsi stworzony:
Żabikowa, Lasku i Lubonia.
Ma już 55 lat.
Wiele przeszedł, dużo przetrwa
Jego mieszkańcy walczą
O ciszę. Liczne spotkania, protesty,
a f – 16 wciąż przerywają drzemki.
Liczne blokowiska – ludzi skupiska.
Jest Lubońska gazeta, może będzie telewizja,
ale jedno jest pewne:
„Luboń był, jest i będzie”
Dominik Buchting
„Moim miastem Luboń...”
Moim miastem Luboń jest,
Nie wiesz gdzie to znajduje się?
To tam za górami za lasami...
No nie! Żartuję! To tuż pod twoim nosem!
Rozejrzyj się w koło
Co widzisz?
Bo ja obserwuje z rana
psa pana Jana, który
codziennie pod domem
arie wyszczekuje podniesionym tonem.
A oprócz tego co jeszcze widzisz kolego?
Bo ja jeszcze widzę moją szkołę
W, której są ławki i tablice
Do której tylko czasem wchodzą rodzice.
I wiem Jedno na pewno!
Moim miastem Luboń jest
I zawsze będę go kochać równie mocno
Niezależnie kiedy będę, jak i gdzie?
Zuzanna Holewińska
„Legenda ”
Dawno, dawno temu, przed tysiącem lat w okolicach tysięcznego roku naszej ery, na południe od Poznania żył ród Puszczyków – myśliwych i bartników. Ich wodzem był waleczny Lubom. Jego siostra, urodziwa Sławka, mieszkała w grodzie Mieszka I – pierwszego księcia Polski. Była jego pogańską żoną.
- Jaka szkoda, że Sławka już z nami nie mieszka – odezwał się Lubom zalewając swoją herbatę wodą z czajnika elektrycznego.
- Racja – odpowiedział mu Lasek, jego wierny kompan i przyjaciel, strojący właśnie gitarę elektryczną.
Rozmowę przerwał dzwonek do drzwi.
- Kto tam? – spytał Lasek patrząc przez zardzewiały ze starości wizjer.
- To ja, Sławka – dobiegł ich głos zza drzwi. – otwórzcie!
Drzwi zostały szybko odkluczone i zziębnięta dziewczyna weszła do środka.
- Kiedy Dąbrówka przyleciała swoim helikopterem, kazano mnie odesłać do domu – mówiła zapłakana Sławka.
- U nas będzie ci o wiele lepiej – pocieszał ją Lubom.
- To nie jest najgorsze – kontynuowała. – Po przyjęciu chrześcijaństwa przez Mieszka wszystkie pogańskie rody zostały odsunięte od wpływów.
- Lasek zbieraj ekipę, Puszczyk wyprowadź czołgi z garażu, a reszta po broń do magazynu – sprawnie zarządził dowódca.
Oddziały zbrojne Puszczyków wyruszyły przeciwko Mieszkowi. Jednak wojska króla były silniejsze i rozgromiły oddziały Luboma. Na pamiątkę tego wydarzenia zachowały się trzy miasta: Luboń, Puszczykowo i Lasek.
Jakub Kowalewski Vb
„Legenda o powstaniu Lubonia”
Opowiem, teraz jak to kiedyś połączyły się trzy wioski tworząc jedną, którą można zobaczyć po dziś dzień.
Dawno, dawno temu na ziemiach słowiańskich niedaleko siebie znajdowały się trzy osady: Luboń, Żabikowo oraz Lasek. Wioski te żyły ze sobą w pokoju i nie toczyły walk. Każda osada miała swojego przywódcę. „Królem” Lasku był mężny oraz wyjątkowo uczuciowy Sandramin, księciem Lubonia nazwano przystojnego Protona, natomiast władzę nad Żabikowem sprawiał „stary” Brotan mający pześliczną córkę Mirenę. Jak co roku na „zjeździe trzech osad” do parku wrzosowego przybyli wszyscy władcy wiosek, aby pomówić o ważnych sprawach politycznych. „Stary” Broten chcąc aby wszystkie osady połączyły się w jedną (uważał, że jeżeli będą potężniejsi łatwiej im będzie pokonać napór wroga), wymyślił intrygę, wiedział bowiem, że w innym sposób nie przekona młodych i niedoświadczonych władców aby połączyli się ze sobą. Dobrze wiedział o skrytej miłości jaką obdarzała Sandromiana jego córka, kazał jej więc zauroczyć Sandramiana a następnie wyjść za niego za mąż w tajemnicy przed księciem Lubonia, bowiem przystojny Proton obdarzał gorącym uczuciem Mirenę. Gdyby dowiedział się o ślubie wybuchłyby wojny, a nie o to chodziło staremu władcy. Następnie kazał swojej córce aby wyszła za Protona również w tajemnicy pzed obecnym mężem. W ten sposób wioski połączyły się i „stary” Broten mógłby powierzyć Mirenie nad połączonymi osadami. I tak, też się stało. Niestety wkrótce po drugim ślubie Sandremian dowiedział się o wszystkim i wyruszył na wojnę. Zrozpaczona Mirena chciała popełnić samobójstwo ale od tego odciągnął ją drugi mąż dając jej rozgrzeszenie za to, że go okłamała. Proton po powrocie Sandromiana widząc, że nigdy nie rozdzieli prawdziwych „kochanków” postanowił opuścić wioskę i wyruszyć w daleką podróż.
Mirena i Sandromian rządzili połączonymi osadami przez wiele lat ze swym potomstwem nazywając uroczyście wioski Luboniem na cześć Protona, który zrzekł się miłości.
Zuzanna Holewińska
Pewnego razu właściciel karczmy w Poznaniu imieniem Krzysztof zaczął rozmyślać, jak to jest być królem.
Myślał o tym już tak długo, że nie wytrzymał. Postanowił, że założy własną osadę. Osiodłał więc swego najlepszego konia, wziął prowiant dla tuzina chłopów i ruszył w kierunku południowych borów. A przez niniejsze bory biegła tylko jedna ścieżka do krakowskiego grodu. Kiedy był z dala od miasta, zaskoczyła go noc. A że obozu żadnego widać nie było, skręcił do lasu w nadziei, że znajdzie jakąś grotę lub jaskinię. Ku jego zdziwieniu zobaczył opuszczoną chatę. Przywiązawszy konia do drzewa, ruszył w kierunku budynku. Kiedy otworzył drzwi ujrzał niezwykły porządek. Polubił to miejsce bardzo i właśnie od słowa „lubił” powstała obecna nazwa Luboń.
Jednakże jedna chata już wkrótce przestała mu wystarczać. Zbudował stajnię, spichlerz oraz kilka domów, a wszystko ogrodził palisadą z wbitych w ziemię pni sosnowych. Wstępu do osady broniła wielka masywna brama. Wkrótce ludzie zaczęli przybywać do wioski, wabieni przyjazną nazwą, aby tam zamieszkać. I tak mała osadka w lesie zaczęła przekształcać się w warowne miasto z ośrodkiem kultury, które w tamtych czasach były rzadkie.
Zafascynowani spokojem, jaki tu panował, mieszkańcy Poznania, Krakowa i Warszawy oraz mieszczanie innych grodów zaczęli zjeżdżać i tu się osiedlać. Dzięki marzeniom Krzysztofa, ciężkiej pracy ludzi i miłej atmosferze gród rozwijał się szybko i przerwał do dziś.
Łukasz Zawiski
Luboń przyszłości
Wypracowanie, które piszę, dotyczy moich marzeń o Luboniu w przyszłości. Niestety, jeśli będzie tak jak jest teraz, moje marzenia się nie spełnią.
Chciałabym, żeby w Luboniu powstało więcej miejsc do wypoczynku, np. na wyrobiskach po glinie można by stworzyć świetne miejsce na letnie pikniki, czy kąpielisko. Wśród szumu swobodnie rosnących drzew, spacery byłyby przyjemnością.
Gdyby bloki mieszkalne były pomalowane w przeróżne kolory i wzory, miasto nabrałoby radości. Po osiedlach biega bez celu dużo małych dzieci, to niebezpieczne. Osobne, zamknięte place zabaw to dla nich najlepsze rozwiązanie, a dla rodziców mniej obaw. Tuż obok Wzgórza Papieskiego mógłby powstać basen. To byłaby atrakcja!
Lubońskie ulice są w złym stanie. Gdyby wylać na nie świeży asfalt, uniknięto by wypadków, a jeśliby poprowadzono nowe drogi wokół Lubonia poranne korki zacznie by zmalały. W miejscach, gdzie nie ma zabudowań, można posadzić rośliny. W ten sposób w przyszłości byłoby dużo zieleni. Przydałoby się więcej śmietników, ponieważ niektórzy, nie zważając na zaśmiecanie swojego miasta, wyrzucają śmieci na trawę, pod krzewy, itp. Na stadionie przy ul. Rzecznej, co dwa tygodnie odbywałyby się różne zawody, festyny i pokazy z dodatkowymi atrakcjami, np. popcorn czy wesołe miasteczko. Trzy razy w roku organizowano by akcje zabierania śmieci, w których może uczestniczyć każdy. Szkoły podstawowe i gimnazja rozbudowano by, tworząc w nich, np. nowe sale gimnastyczne, ogródki, gdzie uczono by się biologii, nowe klasy, itp. Na stadion „Stella” przyjeżdżaliby piłkarze jako trenerzy przyszłych, młodych „gwiazd futbolu”. Tak mogłoby być…
Niestety w Luboniu powstaje coraz więcej bloków, co wiąże się z większą liczbą mieszkańców jak również samochodów, którymi się poruszają. Drzewa są wycinane w celu zbudowania nowych sklepów, itp. Przyroda umiera, ponieważ dusi się zanieczyszczonym powietrzem. Na murach, mieszkaniach wypisywane są coraz gorsze przekleństwa. Dzieci i młodzież bawią się w niebezpiecznych miejscach, a dorośli nie mają miejsc do wypoczynku. przyszłość będzie zatem taka sama, a może nawet gorsza…
Miasto traci swoje naturalne piękno. Mam nadzieję, że można jeszcze temu zapobiec. Dbajmy o nasze miasto!
Estera Kowalska
Dawno, dawno temu, przed wiekami, za czasów Mieszka Wielkopolskę porastały nieprzebyte puszcze.
Żyły w nich różne zwierzęta, ale tylko jedno było wyjątkowe- wielki dzik. Miał rozmiary słonia, biegał szybko jak błyskawica, a jego skórę nie mogła przebić żadna strzała. Każdy chciał go upolować. Książę Mieszko I również miał zamiar tego dokonać. Pewnego pięknego dnia pojechał on na polowanie razem ze swoim wiernym przyjacielem i pomocnikiem sir Lubońskim. Mieli najlepsze łuki, strzały i konie. Wiele godzin szukali tropu dzika. wreszcie znaleźli je. Podążyli za nimi. Następnego dnia znaleźli zwierzę. Ruszyli w pogoń. Gonili dzika bardzo długo, konie już ledwo oddychały ze zmęczenia, ale ciągle biegły. Mieszko I strzelił z łuku, lecz strzała tylko musnęła zwierzę. Sir Luboński też spróbował kilka razy. Lecz strzały odbijały się od twardej skóry groźnego zwierza.
- Wasza wysokość, mam ostatnią strzałę- powiedział Luboński.
- Spróbuj trafić go w serce, to jedyny sposób!- Rozkazał książę.
-Dobrze, wasza wysokość- odpowiedział Luboński.
I strzelił. Strzała świsnęła w powietrzu i przebiła dzika na wylot, a następnie wbiła się w ziemię. Książę zsiadł z konia i podszedł do zwierzęcia, które już się nie ruszało.
Po tym wydarzeniu sir Luboński stał się bohaterem i na jego cześć w miejscu, w którym wbiła się strzała, utworzono miasto Luboń na pamiątkę wybornego strzelca. Miasto to istnieje do dziś.
Tomasz Urbaniak
Co się wydarzyło na naszym festiwalu?
20 maja odbył się w naszej szkole Festiwal nauki. Wszyscy byli bardzo podekscytowani. Na ten dzień zaprosiliśmy do szkoły ,ważnych dla nas gości, rodziców naszych młodych twórców.Dzieci wraz z opiekunami zaplanowały ekspozycję swoich prac, same też przygotowywały wystawę. Pośród wielu "twórczych produktów" znalazły się też prace z naszego albumu literackiego, które zatytuowaliśmy " Luboń słowem malowany". Rodzice z zainteresowaniem czytali piękne baśnie, dowcipem przyprawione legendy i pełne ciepła wiersze o naszym mieście. Razem zwiedzaliśmy wystawę, szukając inspiracji do nowych prac literackich, a było w czym wybierać
Agnieszka Górna
Luboń, nie tylko ten który znamy.
Co planujemy?
Uczestnikami projektu są uczniowie z klas 5 i 6.
Naszym zadaniem jest wykonanie fotografii prezentujących nasze miasto. Podczas tych warsztatów zwiedzamy miejsca znane i mniej uczęszczane.
Wykonane fotografie zostaną poddane obróbce w programie komputerowym. Część zdjęć zostanie zaprezentowana w formie colage. Część fotografii zostanie wykonana w taki sposób by można było je połączyć w formę zdjęć panoramicznych. Wszystkie efekty naszych prac będą zaprezentowane podczas wystawy prezentującej historię miasta.
Na końcu uczniowie wezmą udział w konkursie – Nasz Luboń
Fotografie oceniane będą w trzech kategoriach :
1. Najciekawsza Fotografia.
2. Najciekawszy colage.
3. Panorama Miasta.
SFN odbędzie się w naszej szkole 20 maja 2009.
Co zrobiliśmy?
Obecnie uczniowie wyszukują ciekawe miejsca, w których chcieliby wykonać zdjęcia. Drugi etap to wykonanie fotografii..
Kolejne etapy to obróbka zdjęć w dostępnych w Internecie programach graficznych, wywołanie lub wydrukowanie efektówprac.
Pojawiają się pytania o sposób prezentacji fotografii. Niektórzy mają zamiar zrobić pokaz multimedialny w PowerPoint.
Projekt wykonują grupy dwie lub trzyosobowe.
Co się wydarzyło na naszym festiwalu?
20 maja odbył się w naszej szkole Festiwal Nauki, gdzie zostały zaprezentowane zdjęcia wykonane przez uczniów. W południe w naszej szkole odbył się międzyszkolny konkurs wiedzowy OMNIBUS LUBONIA 2009, na którym w jednym z zadań dla uczestników wykorzytano nasze zdjęcia - zadaniem uczniów było wskazać co przedstawia zdjęcie i gdzie zostało wykonane. Pozostałe pojedyncze zdjęcia oraz najciekawsze zdjęcia panoramiczne umieszczono na tablicy szkolnej w głównym holu. Podczas Festiwalu Nauki każdy miał możliwość wyszukania miejsc, które zna lub zastanowienia się nad zdjęciami z nieznanych sobie ujęć.