"Jak spotkałam ufoludka"
Pewnego jesiennego dnia, nie za górami, lasami, rzekami, ale w parku koło dworca w Luboniu zobaczyłam – nie zgadniecie co, dziurę w ziemi jakby tam wylądował statek kosmiczny! Podeszłam bliżej żeby się przyjrzeć tej dziurze, ale szybko musiałam pobiec do domu, bo za pięć minut miałam być na urodzinach mojego wujka, a wujek przyjechał do mojego domu! Uf, zdążyłam! Jutro też pójdę sprawdzić tę zagadkę do parku. Następnego dnia z rana przed szkołą, czyli o szóstej pięć wyruszyłam do parku zbadać zagadkę o statku, już wiecie jakim. Kosmicznym! Dotarłam do parku o szóstej piętnaście, wynika to z tego, że idzie się dziesięć minut, jak się jest niewyspanym i nie ma świateł. Gdy dziś zaszłam do parku, gdzie wczoraj jeszcze była dziura wysokości jednego metra, zastałam tam statek kosmiczny! Weszłam na drzewo, umiem się wspinać, więc nie spadnę z drzewa, a weszłam na brzozę, bo jest wysoka i szczupła, ja jestem lekka – ważę osiemnaście kilogramów i mam osiem lat – dobra opowiadam dalej. Weszłam na brzozę żeby zobaczyć czy nikogo nie ma. Ale się zdziwiłam, gdy dąb koło mnie był zajęty przez ufoludka! Żywego! - Hello! I’ Ufek! - Powiedział do mnie : „Cześć ja Ufek”. - Hello! I’ Joanna! Muszę wracać do domu! By, by! - Krzyknęłam, co oznacza pa, pa! - Odpowiedział mi tak samo. Gdy przyszłam trzeciego dnia już tam czekał. Ale przywitał się inaczej, powiedział po polsku. - Cześć Asiu! - Cześć Ufku! Opowiem wam jak wygląda jest cały zielony! Ale się zawsze inaczej ubiera! - Nauczyłeś się polskiego Ufku? - Tak! - A jak jest po kosmicznemu Ufek? - Ufek! Imiona mówi się tak samo. - A czemu przyjechałeś na Ziemię? - Bo chciałem ją zbadać. - Fajnie jest w kosmosie? - Tak. - A na jakiej planecie mieszkasz Marsie, Jowiszu? - Neptunie. - Łał! Dryń, dryń! - Mama Ufmisia dzwoni! - Na komórkę? - Czemu nie? Pa, pa Asiu! Skończyła się moja przygoda na Ziemi! Za tydzień znów przyjadę! Wracam na Neptun! - Pa, pa Ufku!
Joanna Przybysz IIb